Rozwiązywanie problemów w dużej rodzinie (czyli Przepis na Miłość: składnik 8.)

Procedury i rytuały to świetny sposób na oszczędzanie czasu i nerwów. Zwłaszcza jeżeli dotyczą spraw wywołujących wiele emocji (niekoniecznie tych przyjemnych).
Oto nasza domowa procedura rozwiązywania problemów, stosowana zamiast kłótni, szarpaniny, obrażania się i innych mało konstruktywnych strategii. Skuteczna i dużo przyjemniejsza, więc polecam. Działa zarówno w przypadku poważnych jak i zupełnie banalnych problemów, zarówno między maluchami, jak i wśród dorosłych. Inspirowana zasadami NVC i RB, ale przede wszystkim nasza, rodzinna, wypróbowana w ogniu 🙂

Pierwszy z brzegu przykład: dziecięca kłótnia o zabawkę. Jeżeli dzieci są małe lub dopiero wdrażamy tę procedurę w naszym domu, oprócz zdenerwowanych stron konfliktu potrzebna będzie jeszcze jedna, spokojna osoba, która wystąpi w roli mediatora (Mama, Tata, starsza siostra, czy kto tam akurat jest pod ręką). Rolą mediatora jest wyłącznie zadawanie właściwych pytań i przypominanie o kolejnych etapach procedury. Mediator nie rozwiązuje problemu, a jedynie pomaga zainteresowanym wypowiedzieć swoje pragnienia i zrozumieć sytuację.

Najpierw siadamy (to ciekawe, że postawa siedząca często już działa uspokajająco). Następnie:

1. Każdy mówi na czym mu zależy.
Mediator może zapytać po kolei dzieci (lepiej zacząć od tego, które jest bardziej sfrustrowane i zniecierpliwione), czego chcą, na czym najbardziej im zależy, co jest dla nich w tej chwili najważniejsze. To bardzo ważny etap. Cel: każda ze stron konfliktu ma poczuć się wysłuchana i zrozumiana. Dlatego mediator podsumowuje krótko wypowiedź każdej ze stron i sprawdza, czy pozostali właściwie ją zrozumieli.

Uwaga: swoje pragnienia trzeba wyrazić w sposób pozytywny. Powiedz, czego chcesz, a nie, czego nie chcesz. Póki skupiamy się jedynie na mówieniu, czego nie chcemy, stoimy w miejscu i problem pozostaje nierozwiązywalny.

Dlatego mediator koniecznie powinien pomóc dzieciom zamienić pełne wkurzenia zdanie: „Ja nie chcę, żeby ona mi zabierała lalkę!” na pozytywne i szczegółowe konkrety typu: „Chcę sama pobawić się tą lalką i czesać ją siedząc na kanapie w tym pokoju.”

2. Sprawdzamy na czym polega problem.
Zanim zaczniemy rozwiązywać problem, musimy uświadomić sobie czego on właściwie dotyczy. Kiedy już wszyscy zainteresowani mieli szansę powiedzieć głośno i konkretnie na czym im zależy, koniecznie trzeba podsumować sytuację jednym zdaniem. W przykładzie z lalką brzmiałoby to pewnie tak: „Jest jedna lalka i trzy dziewczynki, które chcą się nią bawić.”

Bez podsumowania nie można ruszyć dalej, bo mogłoby się okazać, że każda z osób próbuje rozwiązywać inny problem, co dość skutecznie utrudnia porozumienie.

3. Proponujemy rozwiązania, szukając takiego, które wszystkim odpowiada.
Teraz, kiedy już wiemy, jaki mamy problem, możemy zacząć szukać rozwiązań. Każda ze stron konfliktu po kolei proponuje możliwe rozwiązania. Po każdej propozycji pytamy pozostałych, czy takie rozwiązanie im się podoba. Ten, który najgłośniej protestuje, ma za zadanie zaproponować kolejne, inne rozwiązanie. I znów pytamy wszystkich co o tym sądzą. Jeżeli wciąż są protesty, szukamy dalej.

Uwaga: Lepiej, żeby mediator powstrzymał się od proponowania rozwiązań. Jego rolą jest tylko cierpliwe zadawanie pytań: „Co proponujesz?” i „Czy podoba ci się to rozwiązanie?” oraz przypominanie, że proponując rozwiązania trzeba brać pod uwagę potrzeby wszystkich zainteresowanych.
Jeżeli kłócą się dzieci, a mediatorem jest dorosły, to niemal pewne, że każde rozwiązanie zaproponowane przez dorosłego natychmiast zostanie odrzucone. Bardzo możliwe, że dzieci po dłuższej wymianie zdań dojdą do tego samego rozwiązania. I wtedy zostanie ono zaakceptowane, jako ich własne, nie narzucone z zewnątrz.

Na koniec warto upewnić się, czego dzieci potrzebują do wdrożenia uzgodnionego rozwiązania. W przypadku kłótni o lalkę może przydać się minutnik (na przykład do odliczania umówionych 10 minut zabawy na osobę) albo inna zabawka (aby oczekujący na swoją kolej mieli czym się zająć).

Na początku wprowadzania tej metody wśród małych dzieci, etap 3. trwa dość długo. Tak jakby dzieci chciały maksymalnie przedłużyć ten przyjemny moment, kiedy czują, że mają największy wpływ na to, co się za chwilę wydarzy. Że każde ich „NIE” zostanie uszanowane i każde, nawet najbardziej fantastyczne rozwiązanie będzie potraktowane poważnie i rozpatrzone. Pamiętam, że kiedyś dawno-dawno zdarzało nam się spędzać na tym etapie nawet ponad pół godziny. I wiecie co? Warto było zainwestować ten czas. Kiedy już maluchy przyzwyczają się do takiego sposobu rozwiązywania wszelkich problemów, szybko się dogadują, bo zależy im na tym, żeby dalej dobrze się bawić. Po milionowym powtórzeniu procedury wszystkie trzy punkty dzieci załatwiają samodzielnie, bez mediatora, w ciągu półtorej do dwóch minut.

I jeszcze jedno: „Każdy problem od razu rozwiążemy…” – problemy odkładane na później, rosną i się mnożą. Zdecydowanie lepiej zająć się nimi od razu. Jest jeden wyjątek – kiedy problem jest bardzo trudny, a emocje nie do opanowania. Wtedy lepiej najpierw zająć się emocjami, a dopiero potem problemem. To tak jak z rozsypaną na podłodze gorącą kaszą – niemądrze jest natychmiast ją zmiatać. Gorąca tylko się rozmaże, robiąc jeszcze gorszy bałagan. Lepiej troszkę poczekać, zostawić ją w spokoju, aż ostygnie. Wtedy, zimną i suchą, łatwo zmieciemy lub odkurzymy, bez zostawiania śladów i dodawania sobie roboty. Dlatego nasze dzieci w momentach skrajnego wkurzenia czasem mówią: „Muszę ostudzić kaszę!

Inne z tej serii:

Przepis na miłość. Lista składników.
Przepis na miłość. Składnik 1 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 2 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 3 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 4 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 5 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 6 z 8.
Przepis na miłość. Składnik 7 z 8.
Rozwiązywanie problemów w dużej rodzinie (czyli Przepis na miłość. Składnik 8 z 8).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s